Szanowni Państwo, na podstawie zarządzenia nr OR.0050.65.2019 Burmistrza Gminy Trzebnica, 21 czerwca (piątek) oraz 16 sierpnia (piątek) Urząd Miejski w Trzebnicy będzie nieczynny. W tych dniach dyżur pełnić będzie  Urząd Stanu Cywilnego w godzinach 7:30-15:00. W zamian Urząd będzie otwarty 29 czerwca (sobota) oraz 31 sierpnia (sobota) w godzinach 7:30-15:00.

  • EN
  • DE

Wasze sprawy są dla mnie najważniejsze

To był dobry rok.

Wasze sprawy są dla mnie najważniejsze

Gdzie wola tam sposób

Jeśli chcesz - szukasz rozwiązań

Jeżeli nie chcesz - szukasz powodów

Rozmowa z burmistrzem Gminy Trzebnica Markiem Długozimą

Jak dziś żyje się Panu w Trzebnicy? Korzysta Pan z kina, basenu, a może gra Pan w squasha?

- Do kina chodzę regularnie i ogromnie się cieszę, że Dyskusyjny Klub Filmowy, który powołałem, zdobył taką dużą sympatię u mieszkańców. Filmy, które gramy, to naprawdę dobre i ambitne kino. Poza tym bardzo często goszczę w sali kinowej, ponieważ jest ona przestrzenią dla licznych wydarzeń, których jestem gospodarzem. Co do basenu – bardzo lubię pływać i jak tylko znajduję czas, chętnie odwiedzam nasz aquaupark. W squasha przyznam, że jeszcze nie grałem, ale za to gra regularnie mój syn i mówi, że możemy być dumni jeśli chodzi o standardy budynku i sal.

A rower?

Wiosną, latem i w sumie wczesną jesienią dużo jeżdżę po okolicy. Czasem można mnie też spotkać w pobliżu Lasu Bukowego. Jednak wtedy raczej schodzę z roweru i rozmawiam z mieszkańcami, dla których to ulubione miejsce spacerowe. Nie ukrywam jednak, że bardzo lubię te spotkania.

Pytam o rower, ponieważ Pana oponenci pokazywali ostatnio w internecie zdjęcia, które miały wytknąć błędy w powstających właśnie ścieżkach rowerowych.

Tylko, że zdjęcia robili tak szybko, że nie zdążyli dopytać, na jakim etapie realizacji jest projekt.

To znaczy?

Zdjęcia opublikowane w internecie powstały w trakcie prac nad wytyczaniem ścieżek, a to zrozumiałe, że na tym etapie coś mogło być niedomalowane lub do końca nieoznakowane. 25-kilometrowa rowerostrada powstaje w ramach projektu "Budowa ścieżek rowerowych trasą dawnej Kolei Wąskotorowej oraz budowa centrów przesiadkowych na terenie Gminy Trzebnica". Łącznie powstanie 12,5 km tras i blisko 150 miejsc parkingowych. Koszt budowy to ponad 11 mln zł. Jak widać to naprawdę imponujący projekt. Prace nad nim realizowane są etapami. Co istotne - abyśmy mogli dostać dofinansowanie, ścieżka musiała być wytyczona jako jedna całość, bez przerywania. Tam, gdzie było to możliwe, wybudowaliśmy ścieżki od zera, ale są też miejsca, szczególnie w centrum miasta, gdzie chodniki zostały zmienione w ciągi pieszo-rowerowe, by właśnie zachować ciągłość projektu. Jestem jednak otwarty na sugestie mieszkańców, jeśli praktyka pokaże, że są fragmenty, które wymagają korekty.

Ale ścieżki to tylko jeden z tematów, którym jest Pan ostatnio atakowany. Zanim do nich przejdziemy, powinniśmy wrócić na chwilę do bardzo ważnej kwestii – po raz czwarty, w ciągu ostatnich 12 lat mieszkańcy Gminy Trzebnica zdecydowali, żeby obdarzyć Pana kredytem zaufania i powierzyć Panu misję zarządzania Trzebnicą na kolejne 5 lat.

- I nie ukrywam, że to dla mnie znaczy bardzo wiele. Tegoroczne, kolejne wyraźne zwycięstwo w wyborach samorządowych dało mi pewność, że kierunek zmian, który proponuję dla rozwoju całej gminy Trzebnica, bo mówimy tu nie tylko o mieście, ale także o 41 sołectwach, jest zgodny z oczekiwaniami mieszkańców. Wielokrotnie powtarzałem, że wybór na burmistrza traktuję jako służbę mieszkańcom. Jestem przez nich wynajęty do zarządzania gminą, a czas wyborów jest czasem oceny jak z tego zadania się wywiązałem. Nie bez znaczenia jest również fakt, że kandydowałem jako osoba bezpartyjna. Nową kadencję rozpoczynam z takim samym, niezmiennym podejściem do wypełnienia mojej misji. Mieszkańcy byli i zawsze będą dla mnie najważniejsi.

Mieszkańcy wybierając Pana na czwartą kadencję po raz kolejny wybrali również proponowany przez Pana kierunek rozwoju. Proszę podsumować te ostatnie 12 lat.

Najlepiej zilustrują to liczby. 12 lat to ponad 800 inwestycji za 290 mln zł z czego 70 mln zł pozyskaliśmy ze środków zewnętrznych. W 2006 roku budżet gminy wynosił 35 mln zł, w 2018 r. 110 mln zł. To wzrost o 300%. W rankingu najzamożniejszych samorządów w Polsce zajmujemy 17 miejsce, podczas gdy w tym samym rankingu w roku 2006 byliśmy na 236 miejscu. Jesteśmy na 3 miejscu jeśli chodzi o Dolny Śląsk, po takich „tuzach” z zagłębia miedziowego jak Polkowice i Lubin. Ponadto dochody własne w przeliczeniu na mieszkańca wzrosły w ciągu 9 lat o 109% - z 1400 zł w roku 2008 do 2860 zł w roku 2017. Naprawdę mamy z czego być dumni. Poza tym udało się zbudować wśród mieszkańców poczucie tożsamości lokalnej i zaangażować ich w proces zmian, które zachodzą w gminie. Mieszkańcy chętnie przychodzą, rozmawiają, zgłaszają swoje pomysły, uwagi, problemy – zależy im na wspólnym budowaniu lepszej gminy i mają poczucie wspólnego dobra. To cenne. Dowodem tego jest również Budżet Obywatelski, który z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością.

Nie możemy jednak zignorować faktu, że w Radzie Miejskiej, choć nadal Pana ugrupowanie ma zdecydowaną większość, to jednak opozycji udało się wprowadzić kilku radnych.

Układ sił w dzisiejszej Radzie Miejskiej jest przede wszystkim podyktowany zmianą ordynacji wyborczej. Gdyby wybory odbyły się na zasadach, jakie panowały 4 lata temu, z pewnością udałoby nam się wprowadzić co najmniej 20 radnych z mojego ugrupowania. Osobiście jestem zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach samorządowych gdzie po prostu wygrywa lepszy w danym okręgu, a nie wygrywa lista. Przez nową “starą” ordynację mamy dziś taką sytuację, że nawet jeśli w tym samym okręgu ktoś zdobył 100-150 głosów, to w związku z proporcjonalnym podziałem mandatów, jego miejsce w radzie zajął ktoś kto miał ich np. połowę mniej - np. 80. Co do samej opozycji - dobrze, że ją mam, bo musi być ktoś, kto przedstawia inny punkt widzenia i wnosi konstruktywne uwagi do podejmowanych przez burmistrza decyzji. Mam jednak obawę, czy obecna opozycja udźwignie to zadanie i czy właściwie pojmuje swoją funkcję...

Sytuacja jest w tej chwili taka, że w Radzie Miejskiej jest 13 członków wybranych z listy KWW Marka Długozimy i 8, którzy tworzą opozycję (Koalicji Obywatelskiej oraz PiS)

Z tymi, którzy chcą działać dla dobra mieszkańców Gminy Trzebnica zamierzam konstruktywnie pracować. Chcę też stanowczo powiedzieć, że nie będę tolerował krytyki dla samej zasady oraz bojkotowania pomysłów tylko dlatego, że są mojego autorstwa. Dla mnie ważna jest współpraca i szukanie obszarów dla wspólnego działania, a nie kłótni, dlatego jeszcze raz zapraszam radnych opozycyjnych do współpracy.

Trudno wyobrazić sobie, żeby ktoś, kto wchodzi w skład Rady Miejskiej mógł mieć inne intencje niż dobro mieszkańców i troskę o rozwój gminy.

Nie trzeba sobie tego wyobrażać. To się dzieje. To, z jakimi intencjami niektórzy radni weszli do Rady widać już po tym, jak zachowali się na przysłowiową minutę przed złożeniem ślubowania. Mirosław Marzec, Krzysztof Śmiertka, Małgorzata Lecyk, Justyna Wróbel i Renata Bujak-Ziółkowska nie złożyli jeszcze wówczas ślubowania (w związku z tym nie mogli pełnić jeszcze swoich funkcji), ale zdążyli złożyć doniesienie do prokuratury na Przewodniczącego Rady Miejskiej Mateusza Stanisza, któremu zarzucili zatajenie informacji o zwołaniu sesji Rady Miejskiej. Pokazuje to, że radni trzebnickiej Koalicji Obywatelskiej przyjęli metody postępowania radnych wybranych z list Platformy Obywatelskiej, którzy sprawowali swoją funkcję w latach 2010-2014. Ponadto kuriozalne wydaje się stwierdzenie z ust kandydatki na burmistrza i radnej Renaty Bujak-Ziółkowskiej: „Po co budowa hali?”, która jako nauczyciel zakwestionowała w ogóle zasadność wybudowania hali przy szkole podstawowej.

O jakich metodach Pan mówi?

Przypomnę, że metody te polegające na donoszeniu do organów ścigania doprowadziły radnych opozycyjnych z lat 2010-2014 do sromotnej klęski wyborczej, dzięki której żaden z nich nie został radnym w kadencji 2014-2018. Sytuacja z doniesieniem do prokuratury na Przewodniczącego Rady Mateusza Stanisza pokazuje, że radni opozycyjni z Koalicji Obywatelskiej zaczęli bawić się w policjanta jeszcze przed faktycznym wykonywaniem funkcji radnego. Jeśli chodzi o możliwość konstruktywnej współpracy dla dobra mieszkańców Gminy Trzebnica to niestety źle wróży. Donosy do sądu, bieganie z dyktafonem po Urzędzie Miejskim głównie w wykonaniu pana Mirosława Marca, nagrywanie rozmów, pracowników, utrudnianie wykonywania im codziennych obowiązków. To wszystko już było. Konstruktywnej krytyki się nie boję i myślę, że wiele razy udowodniłem, że jestem otwarty na dialog w Radzie. Możemy różnić się na koncepcje dotyczące rozwoju Gminy Trzebnica, tylko w tej chwili problem polega na tym, że niektórzy z opozycyjnych radnych nie mają ich wcale, a jedyne, z czym weszli do Rady i na czym budują swoją pracę, to strategia wrogości wobec Marka Długozimy i bojkotowania dla zasady moich pomysłów na zrównoważony rozwój gminy. Jestem jednak spokojny. Wierzę, że przez te 12 ostatnich lat przekonałem mieszkańców, że chcę budować miasto otwarte, nowoczesne, korzystające ze swojej bogatej tradycji i historii, ale takie, które nie boi się nowych wyzwań. A kuriozalnym przykładem dla mnie jest to, że radni Koalicji Obywatelskiej (PO- Nowoczesna) zawiązali z radnymi PiS nieformalną koalicję, czego najlepszym przykładem jest głosowanie przeciw wyborowi na kandydata na przewodniczącego Mateusza Stanisza, który nota bene jest członkiem partii Porozumienie wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy. A radni z PiSu głosowali na kandydata na przewodniczącego z Koalicji Obywatelskiej. Na marginesie to jest ewenement w skali kraju, że radni z Koalicji Obywatelski (PO-Nowoczesna) oraz PiS jednoczą się.

W Urzędzie Miejskim w Trzebnicy zrobił się w ogóle zwiększony ruch po wyborach. Biegają jednak nie tylko radni Mirosław Marzec i Krzysztof Śmiertka.

Odnoszę wrażenie, że radny Krzysztof Śmiertka stał się narzędziem w rękach redaktora Daniela Długosza, dlatego apeluję do niego, by skupił się na współpracy i miał swoje zdanie.  Poza tym chciałbym naprawdę wierzyć i ufać, że pan Mirosław Marzec zaproponował swoim wyborcom, coś więcej niż tylko ten bieg, ale niestety mam wrażenie, że zatrzymał się mentalnie w Trzebnicy sprzed 20 lat.

To znaczy?

Jest grupa ludzi w Trzebnicy, która nie chce dostrzec, że miasto zmieniło się nieodwracalnie i że te zmiany są teraz jego siłą napędową. To jest trochę tak jak z dzieciństwem. Zawsze myślimy o nim z jakimś uczuciem w sercu, nostalgią, trochę je idealizujemy, ale zdajemy sobie sprawę, że minęło bezpowrotnie. Zresztą, proszę zajrzeć na bloga trzebniczanki, pani Anny Jełłaczyc. Pojawiają się tam zdjęcia budynków, rzeźb, ulic sprzed 15, 20 lat. Wszyscy uśmiechają się do tych zdjęć, ale nikt nie pisze: szkoda, że tego już nie ma. Jestem przekonany, że większość z nas cieszy się, że nasze dzieci wychowują się już na innych podwórkach, korzystają z nowoczesnego aquaparku, uczą się w pięknych salach szkolnych i przedszkolnych. Popołudniami chodzą do kina, na balet, grają w piłkę nożną. Nikt nie musi dowozić swoich dzieci na naukę gry na instrumentach czy śpiewu do odległych szkół we Wrocławiu. Mamy dziś własną Szkołę Muzyczną, tak jak wiele innych miejsc. Jak pamiętamy pan Mirosław Marzec już był radnym w Radzie Miejskiej i co zrobił do tej pory? Z jakich działań zapamiętali go mieszkańcy? Chyba najbardziej z tego, że walczył, by nie lokowały się u nas żadne markety.

Kończąc jednak wątek biegania po urzędzie. Nie tylko radni biegają. Jak Pan ocenia działania redaktora Daniela Długosza wykrywającego “kolejne afery”? Widzimy go ostatnio w przeróżnych rolach. Dziennikarz śledczy, operator kamery, montażysta filmów sensacyjnych, narrator, komentator. Słyszymy jego ściszony głos na kamerze, widzimy, jak wjeżdża na posesję jednego z prywatnych przedsiębiorców...

- Dodam tylko, żeby następnym razem pamiętał, by zapiąć pasy. Budowanie atmosfery grozy popsuł mu dźwięk powiadamiający o tym, że są niezapięte. Pisał ostatnio o kierowcach, którzy jechali pod prąd “korytarzem życia” na trasie S-5 i że zgłosi to do odpowiednich organów, a sam jeździ bez pasów. Wydaje się, że sam upomina innych, a nie potrafi dać właściwego przykładu postawy obywatelskiej nawet w tak prozaicznej sprawie.

Dobrze, ale wróćmy. Wjeżdża z kamerą na prywatny teren jednego z trzebnickich przedsiębiorców, potem uniemożliwia wykonywanie obowiązków pracownikom firmy zatrudnionej przez Gminę Trzebnica. Dopytuje, czy mają oni umowy o pracę, zlecenie, czy może pracują tu na czarno? Rzeczywiście, można mieć wątpliwości, bo nikt mu nie odpowiada. A nie odpowiada, bo może ma coś do ukrycia?

Niestety strategia nieodpowiadania wprost redaktorowi Długoszowi jest jedyną, która w jakikolwiek sposób zadziałała w ciągu ostatnich lat. W pozostałych przypadkach mieliśmy do czynienia ze zwykłą, dziennikarską manipulacją. Od tego czasu za każdym razem prosimy o składanie pytań na piśmie. Nie mamy nic do ukrycia jednak w przypadku tej gazety to jedyna szansa na zmniejszenie możliwości manipulacji uzyskanymi przez nich informacjami. Przypomnę tylko, że wszystkie jego “afery” oraz złożone doniesienia doprowadziły tylko do jednego - do psucia dobrego wizerunku Gminy Trzebnica. Wydaje się, że w przypadku innych gmin, które zlecają mu reklamy, sprawa wygląda inaczej. Tam jakoś żadnych afer i niejasności wymagających dziennikarskiego śledztwa nie ma.

To może po kolei przeanalizujmy te wykrywane “afery”. Będzie łącznik między nową halą sportową a Szkołą Podstawową nr 2 czy go nie będzie?

Na dzień dzisiejszy go nie będzie. I mówię to z pełną odpowiedzialnością, ponieważ to na mnie spoczywa ciężar tej decyzji, a decyzja o rezygnacji z budowy podziemnego łącznika jest racjonalna i w pełni uzasadniona. Głównym powodem jej podjęcia są niekorzystne warunki gruntowe na terenie budowy, o których przekonaliśmy się dopiero po rozkopaniu terenu pod budowę hali sportowej. Okazało się wówczas, że grunt w tym miejscu jest niestabilny i niezbędne jest przeprojektowanie posadowienia obiektu. Niestety, tak samo byłoby w przypadku budowy łącznika – po wykonaniu głębokiego wykopu pod budowę łącznika między szkołą a halą sportową musielibyśmy na wiele miesięcy wstrzymać budowę, wykonać projekt nowego posadowienia łącznika i uzyskać na niego pozwolenie na budowę. Decydując się na budowę podziemnego łącznika musielibyśmy liczyć się ze znacznie większymi kosztami, bowiem wykonanie projektu palowania łącznika i zlecenie samego palowania podniosłoby koszt jego budowy do ponad 1 000 000 złotych. Zwiększone koszty jego wykonania wynikałyby również z konieczności przeprojektowania i przełożenia przebiegających przez teren inwestycji pod ziemią mediów. Wybudowanie podziemnego łącznika w tak niekorzystnych warunkach gruntowych wiązałoby się również z problemami z jego użytkowaniem. Tym samym – w bezpośrednim sąsiedztwie szkoły podstawowej – mielibyśmy na wiele miesięcy, a może nawet na rok, głęboki wykop, który zagrażałby bezpieczeństwu uczniów oraz powodowałby paraliż komunikacyjny najbliższej okolicy.

Ale to właśnie o bezpieczeństwo dzieci toczą się największe boje.

Zapewniam rodziców dzieci, które w przyszłości będą korzystać z hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 2, że bezpieczeństwo ich dzieci będzie dla mnie priorytetem. W tej chwili rozważamy dwa scenariusze: albo wykonamy napowietrzny łącznik pomiędzy szkołą a halą sportową, który przebiegał będzie nad ulicą, albo zamkniemy dla ruchu samochodowego ulicę 3 Maja wytyczając uprzednio alternatywny przejazd dla samochodów. Na pewno dzieci będą w bezpieczny sposób korzystać z nowej hali sportowej. W związku z tym straszenie rodziców brakiem bezpiecznego przejścia między szkołą a halą sportową jest moim zdaniem nie na miejscu.

A dziennikarskie śledztwo prowadzone przez redaktora Daniela Długosza przed Szkołą Podstawową nr 1?

W tej chwili przed Szkołą Podstawową nr 1 trwają prace, które zgodnie z decyzją konserwatora zabytków mają na celu odtworzenie historycznych terenów zielonych i zostaną ukończone z dniem 31 grudnia 2018 roku. Zaznaczam, że sprawa dotyczy tylko fragmentu przed szkołą. Mogę tylko zapewnić mieszkańców, że w ramach tych prac Gmina Trzebnica nie poniosła żadnych dodatkowych kosztów, a nie jak twierdzi redaktor Długosz - kosztowała ona gminę 200 tys. zł. To kolejny dowód na jego nierzetelność i manipulację. Szkoda tylko, że rodzice dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1, przez destrukcyjne działania redaktora Długosza, napotkają na utrudnienia podczas dostarczania swoich pociech do szkoły.

Pytaliśmy o przeszłość i teraźniejszość. Jak w takim razie widzi Pan Trzebnicę w przyszłości, np. za 5 lat?

Powstaje naprawdę wspaniała Hala Widowiskowo-Sportowa. Jej otwarcie planuję latem 2019 roku. Będzie cieszyć kolejne pokolenia. Oczywiście będą z niej korzystać dzieci uczące się w Szkole Podstawowej nr 2, ale znajdą w niej swój dom również trzebnickie drużyny, w tym reaktywowana przeze mnie Gaudia Trzebnica-ZDRÓJ. Specjalna konstrukcja trybun pozwoli nam przeżywać niezwykłe wydarzenia sportowe, kulturalne i rozrywkowe na masową skalę. Kilka tygodni temu rozstrzygnęliśmy przetarg na budowę dwóch rond, które usprawnią komunikację w mieście. Kończy się pierwszy etap prac na „Kociej Górze”, która przeobraża się w miejsce przyjazne spacerowiczom i miłośnikom historii. Jestem przekonany, że będą to drugie „płuca” Trzebnicy. Ponadto pracujemy nad utworzeniem profesjonalnej ścianki wspinaczkowej oraz wodnych placów zabaw, które będą nie lada atrakcją, szczególnie dla najmłodszych mieszkańców. Widząc popularność najnowszej inwestycji dla dzieci i młodzieży - toru rowerowego pumptrack oraz dla starszych - obiektu sportowo-rekreacyjnego, jestem przekonany, że również te dwa wspomniane moje pomysły znajdą swoich amatorów. Poza tym myślę, że przed nami zupełnie nowy etap rozwoju, który przyniosła nam droga S-5.

Chodzi o strefę inwestycyjną?

Z pewnością Gmina Trzebnica to miejsce przyjazne inwestorom z wyznaczoną przeze mnie blisko 100-hektarową strefą inwestycyjną. Posiadamy okno na świat w postaci nowo oddanej drogi ekspresowej S-5, co umożliwia szybki, bo 10-minutowy dojazd do stolicy regionu – Wrocławia. W ostatnich latach poczyniliśmy wiele inwestycji w szeroko pojętą infrastrukturę. W ramach strefy, Andrzej Trawiński postanowił uruchomić swoją innowacyjną fabrykę PERFAND LED produkującą nowoczesne oświetlenie ledowe. Staram się wychodzić naprzeciw potrzebom powstających czy istniejących przedsiębiorstw. Tak powstała m.in. droga dojazdowa do wspomnianej fabryki PERFAND czy Trzebnicki Klaster Energetyczny utworzony wspólnie z firmą Tarczyński S.A., która jest potentatem polskiego rynku mięsnego o uznanej marce na zagranicznych rynkach i swoją siedzibę ma właśnie w Gminie Trzebnica. Co ważne, klaster energetyczny realnie zwiększa atrakcyjność terenów inwestycyjnych poprzez zmniejszenie kosztów zaopatrzenia w energię. Pokazuje także innowacyjność Gminy Trzebnica na zewnątrz. Jestem przekonany, że Państwo również ją dostrzegą i zechcą zainwestować w potencjał wspólnego rozwoju.

Wspomniał Pan o drodze ekspresowej S-5. Minął już rok od jej otwarcia.

Dokładnie tak, rok jeździmy nową drogą ekspresową. Na długo zapamiętam pierwszy przejazd – 10 minut z Trzebnicy do Wrocławia naprawdę zrobiło na mnie wrażenie, szczególnie gdy przypomniałem sobie czasem kilkudziesięciominutowe oczekiwanie w korku na światłach w Krynicznie czy przy wjeździe do Wrocławia na ul. Żmigrodzkiej. Pamiętam, jak osobiście zabiegałem o przebieg „eski” w bezpośrednim sąsiedztwie Trzebnicy z utworzeniem węzła drogowego „Trzebnica”. Już wtedy wiedziałem, jak wiele zyskamy na tej trasie, że to będzie nasze nowe okno na świat. Dlatego tak bardzo mi na niej zależało. Gdybym komuś 20 lat temu powiedział, że Trzebnica zyska bezpośredni dostęp do europejskiej sieci dróg szybkiego ruchu, to prędzej uśmiechnąłby się z politowaniem niż w to uwierzył. A dziś to już nasza rzeczywistość. Czas budowy drogi ekspresowej był równolegle czasem nadrabiania wielu zaległości w Gminie Trzebnica. Ile udało nam się zrobić, widać na każdej ulicy. Dlatego dziś jesteśmy przygotowani na dynamiczny rozwój mieszkalnictwa, który już od kilku lat obserwujemy, a otwarcie drogi S-5 jeszcze go przyspieszyło. Utworzona infrastruktura już dziś jest w stanie obsłużyć dużo większą liczbę mieszkańców, co było przeze mnie zamierzone już na etapie opracowywania strategii rozwoju i projektowania konkretnych inwestycji. 

Na zakończenie: dokładnie w 2008 roku ukazał się pierwszy numer Panoramy Trzebnickiej, która była najpierw kwartalnikiem, potem miesięcznikiem, a dziś jest dwutygodnikiem. Jak Pan podsumuje jej działalność?

- Ogromnie mnie cieszy, że udało nam się stworzyć gminną gazetę, która niewątpliwie jest potrzebna i dla wielu mieszkańców jest cennym źródłem wiedzy o tym, co aktualnie dzieje się w gminie. Te 10 lat gazety to różne jej przeobrażenia, koncepcje. Z rozmów z mieszkańcami wiem jednak, że czekają oni na kolejne numery Panoramy. I przede wszystkim chcą wiedzieć, co dobrego dzieje się w gminie. Naprawdę większość z nas nie chce już żyć kreowanymi aferami.

Główny zarzut wobec Panoramy jest jednak taki, że za dużo tam burmistrza. Niektórzy nawet podobno zliczają, ile w każdym numerze.

Żartobliwie odpowiem, że czasem też zliczam, ale “Panorama” to po prostu informator o pracy mojej i urzędników. Jej zadania różnią się od zadań typowej prasy lokalnej czy ogólnopolskiej. Możemy udawać, że gdzieś nie byłem, czy nie wizytowałem jakieś inwestycji, jednak wiele razy powtarzałem, że nie sprawuję swojego urzędu zza biurka i że moje czyny mówią więcej niż słowa. I wierzę, że tak jest. To też widać na zdjęciach. Przez te 12 lat dałem się poznać jako człowiek czynu, bo taki już po prostu jestem. Panorama Trzebnicka podsumowuje działania z dwóch tygodni, a proszę mi wierzyć, że przez dwa tygodnie przy moim tempie pracy dzieje się w gminie bardzo dużo. Staram się być wszędzie tam, gdzie jestem zapraszany, to w ten sposób chcę okazać szacunek osobom, dla których dane wydarzenie czy uroczystość jest ważna. Gdy to wszystko podsumujemy w “Panoramie” to faktycznie - nazbiera się trochę tych zdjęć :)

Przed nami Święta Bożego Narodzenia. W jaki sposób będzie je Pan przeżywał.

Bardzo duże znaczenie ma dla sfera duchowa, więc kiedy zasiądziemy przy wspólnym Wigilijnym stole odczytamy fragment Pisma św., odmówimy modlitwę i łamiąc opłatek złożymy sobie najserdeczniejsze życzenia. W tym roku już po raz kolejny Wigilia odbywa się w moim domu, w gronie najbliższych osób. Poza tym cały czas Świąt Bożego Narodzenia będę przeżywał z bliskimi.

Czego chciałby Pan życzyć mieszkańcom Gminy Trzebnica na nadchodzące święta i nowy rok?

Przede wszystkim spokoju w sercu, prawdziwej radości czerpanej z przebywania w gronie bliskich i przyjaciół, a także odkrywania na nowo pięknej tajemnicy Bożego Narodzenia. Życzę również, by nowy 2019 rok przyniósł nam wszystkim spełnienie kolejnych marzeń, także tych związanych z rozwojem Gminy Trzebnica. Ogromnie się cieszę i dziękuję, że po raz kolejny Państwo obdarzyli mnie zaufaniem i że możemy wspólnie tworzyć przyszłość naszej Małej Ojczyzny. Pamiętajcie, że Wasze sprawy, Wasze troski są dla mnie najważniejsze.

Dziękujemy za rozmowę

45 — kopia.jpeg45 — kopia — kopia.jpeg