Od 3 lipca do 31 sierpnia 2017 roku Urząd Miejski w Trzebnicy czynny będzie od poniedziałku do piątku w godzinach 7.00-15.00. Urząd Stanu Cywilnego przyjmuje interesantów od poniedziałku do piątku w godzinach: 7.00 – 15.00. Burmistrz Gminy Trzebnica w sprawach skarg i wniosków przyjmuje w środy  od godz. 15.00  do godz. 15.15.

  • EN
  • DE

Niesiemy pomoc dla Aleppo

10 kwietnia w Wielki Poniedziałek w Kinie Polonia 3D odbył się specjalny pokaz filmu "Pasja" w reż. Mela Gibsona. Całkowity dochód ze sprzedaży biletów został przeznaczony na odbudowę szpitala w syryjskim mieście Aleppo. – Dziękuję wszystkim trzebniczanom, którzy włączyli się w naszą akcję – mówił burmistrz Marek Długozima.

 

W ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami okrutnych działań wojennych, które są doświadczeniem mieszkańców Syrii. Wiem, że wielu z nas często zastanawia się, w jaki sposób możemy pomóc. Dzięki temu, że Gmina Trzebnica włączyła się w akcję Dar dla Aleppo, mogliśmy konkretnie wesprzeć odbudowę tamtejszego szpitala. Jestem zbudowany postawą mieszkańców naszego miasta mówił na chwilę przed seansem burmistrz Marek Długozima.

Z jego inicjatywy została również tego dnia dodatkowo zorganizowana akcja zbiórki do puszek wśród pracowników Urzędu Miejskiego w Trzebnicy, którzy chętnie wrzucali datki. Wolontariuszy z puszkami można było spotkać również przed i po projekcji filmu. Koszt biletów na seans wynosił 11 zł. Całkowity dochód został przeznaczony na akcję, która z inicjatywy Metropolity Wrocławskiego abp. Józefa Kupnego odbywa się w całej archidiecezji wrocławskiej. Zebrane fundusze zostaną przekazane na odbudowę szpitala św. Ludwika w Aleppo i zakup niezbędnego wyposażenia medycznego.

Film "Pasja", który wyświetlamy dziś, na początku Wielkiego Tygodnia, nabiera dla nas szczególnego znaczenia. Wielu z nas już widziało ten obraz, jednak z pewnością warto go zobaczyć na dużym ekranie. Pozwala to na zupełnie inne przeżycia. Jest tu wiele trudnych scen, włącznie z okrutną sceną biczowania, ale przeżywając mękę i śmierć Jezusa Chrystusa myślimy dziś w sposób szczególny o mieszkańcach Aleppo, którzy też doznają niewyobrażalnych cierpień mówił burmistrz Marek Długozima.

 

 

Uderzyła mnie cisza

Gościem specjalnym na pokazie filmu był ks. Rafał Cyfka z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, który ostatnio wizytował w Aleppo. Oprócz Trzebnicy w projekt pokazu filmu "Pasja" włączyło się jeszcze 13 innych miast Dolnego Śląska. Akcję zorganizował wrocławski oddział Gościa Niedzielnego i Fundacja Vide&Crede. 

O ludziach w czasie wojny

"Jest takie afrykańskie przysłowie: tam, gdzie walczą słonie, najbardziej cierpi trawa. I to przysłowie możemy przenieść na terytorium Bliskiego Wschodu, a dokładnie na terytorium Syrii. Tam rzeczywiście mierzą się dzisiaj ze sobą dwa słonie, a najbardziej cierpi trawa. Tą trawą jest miasto Aleppo, a mówiąc dobitniej – ludzie, mieszkańcy. Przed trzema tygodniami byłem w Aleppo, odwiedziłem również wiele innych, syryjskich miast, równie zniszczonych, dosłownie zrównanych z ziemią. Widziałem potężny dramat, który się tam rozgrywa i który nie dociera do nas za pośrednictwem mediów. To, co uderzyło mnie najbardziej, kiedy pewnego ranka, po godz. 6.00 rano otworzyłem okno swojego pokoju (…), to zobaczyłem normalnie żyjące miasto. Gdybym nie wiedział, że jestem w kraju wojny i nie widziałbym na przeciwległym budynku flagi zawieszonej na dachu, dostrzegłbym jedynie ludzi idących do pracy, samochody, korki, miasto wyglądające jak wiele naszych. Wojna, która trwa tam już ponad 6 lat, sprawiła, że ludzie się do niej przyzwyczaili. Słychać strzały, serie z kałasznikowów, które gdzieś lecą nieopodal, ale ludzie chodzą normalnie, jakby się nic nie stało.”

Strzały na balkonie

"Opowieść kobiety, która żyje w zachodniej części Aleppo - ta część miasta nie została zrujnowana. W listopadzie ubiegłego roku usiadła z mężem na balkonie. Pili herbatę. Rozmawiali. Nagle zrobiło się głośno na chodniku, więc ona wychyliła się przez balkon i opowiadała swojemu mężowi to, co widzi. W pewnym momencie odwróciła się w jego stronę i zobaczyła, że jej męża trafił jeden z pocisków. Gdyby ona nie nachyliła się wtedy przez ten balkon, też by zginęła. Tego doświadczają ci ludzie, którzy nauczyli się żyć w czasie wojny - tego, że giną często w zwyczajny sposób."

Z 3,5 mln ludzi została połowa

"Pamiętajmy, że ci ludzie chcą tam żyć. To jest ich miasto. Chcą je podnieść z gruzów. Jeśli tylko przyjdzie się im z pomocą. W tej chwili z 3,5 mln ludzi przed rozpoczęciem wojny zostało 1 mln 800 tysięcy. To tak jakby połowa miasta nagle zniknęła. Poza tym nikt nie wie, ile ciał jest pod gruzami zawalonych domów".

Brak prądu i wody

"To, co dokucza ludziom najbardziej: brak prądu, wody i wysokie ceny leków. W części zachodniej Aleppo prąd jest tylko przez godzinę dziennie, reszta z agregatorów, za które trzeba płacić. Korzystają z niego nieliczni. Na klatkach schodowych, gdzie nie ma okien, palą się świece, by dzieci, które biegną na plac zabaw, do szkoły, mogły się jakoś poruszać. Bieżącej wody nie ma tu już od 3 miesięcy. Woda dostarczana w zbiornikach jest mocno chlorowana. Nie nadaje się do spożywania. Kolejną rzeczą, która dotyka ludzi chorych, cierpiących, jest wzrost cen leków. Na Syrię nałożone jest embargo, więc żadne leki z zewnątrz nie mogą tam docierać. Rozprowadzane może być tylko to, co się wyprodukuje na terenie Syrii. Cena leków od początku wojny wzrosła o 300 procent. To są ceny niemożliwe do zapłacenia przez zwykłych mieszkańców. Średnie wynagrodzenie wynosi tu 50 dolarów."

Leki, żywność, mieszkania

"Wydajemy leki chorym mieszkańcom, dokładamy się, by mogli mieć prąd, rozdajemy paczki żywnościowe, pomagamy przy wynajmie mieszkań tym, którzy stracili swoje domy. W tej chwili odbudowujemy 700 pojedynczych mieszkań i jedną całą kamienicę. Poza tym opowiem na przykładzie 41-letniego mężczyzny, który wrócił do Aleppo. Przed wojną był piekarzem. Zgłosił się do franciszkanów z prośbą o pomoc w znalezieniu pracy. Wynajęliśmy pomieszczenie, zakupiliśmy sprzęt. Ten człowiek otworzył swój biznes. Lada moment będzie zatrudniał następnych. Tak powstają sklepy spożywcze, sklepy z odzieżą, małe rzemieślnicze warsztaty. Wszystko po to, by ludzie tu mogli zacząć nowe życie i mogli zarabiać na siebie."

Szpital w Aleppo

"Ten szpital jest otwarty dla wszystkich, nie tylko dla chrześcijan. Kiedy tam ostatnio wizytowałem na większości łóżek leżeli muzułmanie. W skutek działań wojennych dwa oddziały tego szpitala są kompletnie zamknięte, trzy działają w ograniczonym zakresie. Zależy nam, by usprawnić ten szpital ze względu na ludzi, którzy przez ostatnie pół roku tak bardzo ucierpieli w czasie bombardowań. Ta akcja naprawdę ma sens. W szpitalu można przeprowadzić wiele operacji, bez wywożenia pacjentów. Dla porównania: koszt jednego dziecka sprowadzonego na leczenie do Europy, pozwala nam tam, na miejscu pomóc dziesięciorgu innym."

On tu jest

"Pewnego dnia wybrałem się samotnie w jedną ze zniszczonych dzielnic. Chodziłem między zrujnowanymi blokami i patrzyłem na całe okrucieństwo wojny. Co mnie najmocniej uderzyło, to głucha cisza. W głowie powstał mi mętlik pytań: Jak to możliwe? Jak świat pozwolił? Jak to się stało, że dopuściliśmy do takiego okrucieństwa? Nagle doszedłem wśród tych ulic do duszpasterskiego centrum prowadzonego przez jezuitów w Aleppo. Na pierwszym piętrze dostrzegłem krzyż. Postanowiłem, że z tym mętlikiem w głowie, muszę przed nim stanąć. Wdrapałem się po resztkach schodów. Krzyże był dookoła ostrzelany. Wtedy, z Bożego natchnienia, przypomniała mi się, powieść H.Sienkiewicza „Quo vadis”. Końcowa finałowa scena. Piotr ucieka z Rzymu i widzi Pana, który zmierza w kierunku wiecznego miasta. Pyta go: Dokąd idziesz? Jezus mu odpowiada, że do Rzymu, by go po raz wtóry ukrzyżowano. I patrząc na ten krzyż w Aleppo, uświadomiłem sobie: On tu jest. On tu był, kiedy spadały bomby. W całym tym dramacie jest i cierpi razem z tymi, którzy zostali. Patrząc na „Pasję” Mela Gibsona, myślę, że ta męka jest na nowo przeżywana w Syrii, Iraku, Pakistanie, dwunastu północnych stanach Nigerii, Egipcie, Korei Północnej i wielu innych krajach."